Krzysztof Adamus
moje wpisy z interaktywnie.com
O blogu
Pisząc tego bloga mam wielką nadzieję że kiedyś zostanie on odebrany pozytywnie:)
Czytaj całośćPolskie agencje nie wiedzą co to marketing wirusowy

- dodał: Krzysztof Adamus / Opcom
W Europie zachodniej i w Stanach do promocji czegokolwiek w internecie coraz częściej wykorzystuje się marketing wirusowy. W Polsce kampanie wirusowe z prawdziwego zdarzenia to rzadkość. Rodzime agencje wolą projektować drogie serwisy internetowe oraz prowadzić kosztowne kampanie reklamowe z użyciem przeróżnych mutacji banerów, brandmarków czy intersticiali. Agencje interaktywne całkiem nieźle z tego żyją, a im więcej na kampanię wyda klient, tym więcej zarobi firma.Taki model biznesowy może być jednak zagrożony przez szybki rozwój social media (mamy polski odpowiednik tego zwrotu?).
Zanim to jednak nastąpi będziemy musieli trochę poczekać, aż polscy marketerzy dostrzegą reklamowy potencjał serwisów społecznościowych, takich jak Google Video czy YouTube i zaczną wymagać od swoich agencji tanich kampanii wirusowych. Trochę czasu upłynie także, zanim agencje nauczą się takowe kampanie realizować.
Jak na razie w polskim Internecie dobrych przykładów jest jak na lekarstwo. Tracą głównie marketerzy, ponieważ wirusy mogą być kilka tysięcy RAZY tańsze(!) niż tradycyjne kampanie banerowe, natomiast ich skuteczność jest podobna, jeśli nie wyższa.
Dla przykładu przyjrzyjmy się kampanii wirusowej amerykańskiej firmy Blendtec - producentowi robotów kuchennych. Ich 30 sekundowy spot oglądnęło już ponad 300 000 osób. Biorąc pod uwagę, że wyprodukowanie spotu kosztowało 100 dolarów (wraz z kosztem grabi) to mamy całkiem niezły ROI.Blendtec umieścił w sieci 10 spotów. W każdym z nich obserwujemy jak za pomocą kuchennego miksera można zmielić najróżniejsze przedmioty (puszkę coli, karty kredytowe, długopisy czy płyty CD). Szacuję, że wszystkie spoty zostaną wyświetlone 5 milionów razy! Najlepsze jest jednak to, że internauci świadomie i dobrowolnie decydują się na oglądanie reklamowych klipów.
- tagi:
- brak
- dodane do kategorii:
- Kampanie wirusowe
Zostaw komentarz
Nie bądź anonimowy. Zarejestruj się! Otrzymasz profil dzięki któremu Twoje komentarze będą bardziej wiarygodne. Będziesz miał również dostęp do newslettera, ofert pracy, forum dyskusyjnego oraz kontaktu do innych zarejestrowanych osób.

Komentarze
Marcin W.
27 listopada 2006 09:39:36Przykład Kszysztofa Kononowicza o którym słyszał niemal każdy polski internauta jest potwierdzeniem potencjału drzemiącego w takiej formie marketingu wirusowego.
pawello
27 listopada 2006 09:54:20Nie do końca jest tak, że agencje relizują swój plan skoku na kasę i dlatego zatrzymują wiedzę o marketingu wirusowym w tajemnicy przed marketerami. Często jest tak, że jakkolwiek nie tłumaczyć zacnym marketerom zacnych firm jak wielką może przynieść korzyść z niestandardowego podejścia do reklamy w internecie, ci i tak będą się trzymać sprawdzonych rozwiązań. Bo tak bezpieczniej. Tak już bywa w korporacjach (nie wszystkich). Sądzę, że właśnie nieduże firmy, których szefowie mają "jaja" będą coraz częściej korzystać z takiej formy promocji... Tylko oprócz "jaj" potrzebymy jest jeszcze mega fajny pomysł :)
Piotr
27 listopada 2006 12:23:54Problem wydaje się trochę szerszy bo na polskim rynku social media wciąż są raczej 'zaściankowe' i brak jest serwisów takich jak YouTube czy MySpace, na które ktoś wyłożył pieniążki. Stąd i pole do popisu dla media plannerów jest sporo mniejsze. Z drugiej strony nie brak przykładów ciekawego wykorzystania nowych trendów - np. sprzedaż produktu mbanku (izzybank) z pośrednictwem serwisu epuls.pl. To chyba takie pierwsze oznaki, że i nasze rodzime agencje będą musiały zmienić trochę styl postępowania. Do tego dochodzą ogólne trendy związane z 'ucywilizowaniem' marketingu internetowego, który wchodzi do mainstreamu i na dobre zagościł w budżetach dużych graczy. Oznacza to, że i wymagania co do chociażby ROI czy raportowania wyników kampanii będą rosły. Docelowo musi się zmienić także podejście domów mediowych i brokerów, które na razie wciąż traktują Internet z pewnym lekceważeniem.
Krzysztof Adamus (profil)
27 listopada 2006 14:27:24Pawello - z kampaniami wirusowymi faktycznie wiążę się także pewne niebezpieczeństwo. Wszak każdy internauta jest także krytykiem i za pomocą komentarza może wyrazić swoje zdanie – niekoniecznie pozytywne. Słynny film przygotowany przez Agency.com który miał być wirusem dla sieci fastfoodów Subway jest przykładem nie do końca udanej kampanii. Po pierwsze wszyscy mówili o tym spocie, jednak głownie w dyskusjach skupili się na Agency.com, nie na Subwayu. Po drugie połowa ludzi mówiła pozytywnie, druga połowa negatywnie. Chłopaki z Agency.com mają jednak "jaja" i próbują różne formy marketingu wirusowego, zdobywając tym samym ogromne doświadczenie. W przypadku Subwaya pomysł był moim zdaniem genialny, wykonanie już trochę gorsze. Mimo to uważam, że obecnie mają na swoim koncie najwięcej interesujących kampanii wirusowych (np. dla Forda i CocaColi). Nie boją się eksperymentować i co ważne szybko reagują na głosy internautów.
Nie mogę zgodzić się z tym stwierdzeniem. Myślę, że penetracja YouTube wśród polskich internautów jest na tyle duża, że spokojnie można na tej platformie przeprowadzić kampanię wirusową. Kononowicz jest dobrym na to przykładem.Piotr
27 listopada 2006 15:18:55Przykład Kononowicza absolutnie nie wydaje mi się adekwatnym w tej sytuacji. Trochę się pośmialiśmy, trochę przeraziliśmy, część osób postulowało wprowadzenie testów psychologicznych dla kandydatów ale to nie ma nic wspólnego z 'sukcesem' tego kandydata. Wydaje mi się, że można zupełnie śmiało wysunąć przypuszczenie, że osoby oglądające te spoty nie należały do jego wyborców.
Krzysztof Adamus (profil)
27 listopada 2006 15:27:49Może trochę niejasno się wyraziłem. Kononowicz jest przykładem na to, że YouTube pozwala dotrzeć do szerokiego grona odbiorców i jest dobrą platformą do prowadzenia działań wirusowych. Natomiast prawdą jest, że sam klip z sukcesem politycznym Kononowicza ma niewiele wspólnego.
Piotr
27 listopada 2006 16:00:19Co do tego pełna zgoda. Bardzo chciałbym zobaczyć przykład udanej kampanii z polskiego rynku.
pawello
27 listopada 2006 19:57:31Panowie, pamiętajmy, że marketing wirusowy to nie tylko materiały video, które nagle są oglądane przez wszystkich (a propos fimów to jestem przekonany, że przykład Kononowicza to potwierdzenie, że YT jest świetny nośnikiem również wśród Polaków). MW to także wszelkie mechanizmy, linki, etc. które nagle przechodzą z "rąk do rąk". Wirusowo zazwyczaj rozprzestrzenia się po prostu ciekawy kontent. Istotną kwestią jest umożliwienie użytkownikom prostego i szybkiego rozprzestrzenienia się tego kontentu. Może to być link (tak jak do fimu na YT), "poleć znajomemu" (np. przy grze Flash) itd., itd. Zadaniem agencji jest tu: a) wykreowanie ciekawgo kontentu b) stymulowanie rozprzestrzeniania się informacji o nim - tu z pomocą przychodzą właśnie social media, ale nie tylko... ... też z niecierpliwością czekam na udane i szeroko zakrojone kampanie wykorzystujące MW w Polsce :) (również takie z ciekawym kontentem video)
miecik (www)
28 listopada 2006 00:10:07Piotrze - moherowe berety chociażby...
Blog o Internecie (www)
28 listopada 2006 15:18:52@momo RE: kononowicz...no wlasnie REALNE EFEKTY sa zwykle ograniczone geografia i demografia (w moim mniemaniu wiekszosc zachwycajaca sie kononowiczem nie miala jeszcze pelni praw wyborczych :) co innego jesli chodzi o rozpoznawalnosc! a odnosnie do (e)marketerow.....coz - jak zwykle brak powszechnej edukacji w tym zakresie wykraczajacej poza zachwycaniem sie tematem na swoich blogach polski internet zawsze byl i zawsze bedzie zacofany bo jest nastawiony na takie mierniki ktore nie pozwalaja myslec przyszlosciowo i efektywnie ilosc wyswietlen danego klipu to naprawde kiepski miernik (tak samo jak ilosc odslon portalu itd itp) adam zygadlewicz
MariusZ
28 listopada 2006 15:19:16Bardzo ważną kwestią w projektowaniu ciekawych kampanii jest możliwość współpracy między domem mediowym a agencją. Problem polega na tym, że w większości przypadków korporacyjni klienci mają umowy z konkretnymi domami mediowymi, często bez komptenecji w planowaniu kampanii internetowych i które do internetu w prosty sposób przenoszą schemat myślenia z ATLu. Czasami gdy agencja dostaje media plany kampanii do internetu od domu mediowego a z dugiej strony podstawowe założenia komunikacyjne kampanii interenetowej od klienta to wypada sie tylko złapać za głowę i apelować do zdorwego rozsądku. Te dwa dokument często totalnie się rozjeżdzają - w szczególności dotyczy to właśnie kampanii, które teoretycznie mają być innowacyjne. Wtedy błogosławieni klienci, którzy potrafią słuchać ;) !!!
Blog o Internecie (www)
28 listopada 2006 15:21:54poza tym warto sobie uswiadomic jakie sa kryteria 'nośności' takich klipów czy gdyby kononowicz cos sensownego powiedzial i wygladal jak polityk to czy jego klip obejrzaloby 3mln internautow?!? sa pewne tematy gdzie ciezko wcisnac "atrakcyjnosc" a jesli mozna to czesto nie jest to tanie w realizacji AZ
MariusZ
28 listopada 2006 15:25:41To chyba nie do końca tak. Ten wirus i film miał być pomysłem Agency.com na przedstawienie się Subwayowi w niestandardowy sposób a nie wirusem Subwaya skierowanym do pożeraczy kanapek. Odbiorcą był Subway jako potencjalny Klient. I to był genialny pomysł na przedstawienie agecnji interaktywnej. Tak mi sie wydaje - choć oglądałem tego wirusa raz. W innym przypadku to oczywiście nie ma sensu.
Krzysztof Adamus (profil)
28 listopada 2006 16:03:31Mariusz, tematem sporu zwolenników i przeciwników pomysłu Agency.com było między innymi to, kto powinien być "gwiazdą" filmu. Agency.com czy Subway. Oto jedna z opinii:
Wszystkich zainteresowanych tematem przetargu Subwaya zachęcam do przeczytania komentarzy na blogu Karla Longa .
MariusZ
30 listopada 2006 13:54:30Momo, moim zdaniem przeciwnicy po prostu zapominają co było celem tego materiału. W filmie Agency.com pada zdanie na briefiengu: "They [Subway] want a 5minut video on a team" czy jakoś tak... co pokazuje cel przygotowania materiału. Jest to przedstawienie agencji i zespołu klientowi. Zrobili to o co ich proszono - znakomicie się sprzedali jako agencja. Nawiązując do cytatu: "If Agency really wanted to impress Subway with their chops, they would have made Subway the star, and made everyone talk about Subway." To już zadanie na etap po wygraniu przetargu. Gdyby zrobili to juz na etapie propozycji przetargowej to po co kolejne działania i cała kampani ;)
Tomek (www)
25 grudnia 2006 19:10Bardzo krotkie info o tym co robilismy ostatnio z Heureka w temacie viral marketingu dla Amnesty.
Bullseye (www)
19 lipca 2007 20:28No tak, minął rok od publikacji artykułu i wiele się pozmieniało. Czy wy też macie coraz więcej zapytań o kampanie wirusowe?
robi (www)
26 lutego 2008 14:56... bo kampania wirusowa kojarzy się z - wirusem - a więc z - chorobą - a więc - kichamy na nią! ;)